Jakub Kluziński: dlaczego kocham Radom? Blog założyciela i prezesa Stowarzyszenia Kocham Radom oraz Stowarzyszenia Radomian w Warszawie



Add to Technorati Favorites


Blog > Komentarze do wpisu

VI kadencja Rady Miejskiej w Radomiu - inauguracja

Dziś, a więc 1 grudnia 2010 roku, odbyła się inauguracja VI kadencji Rady Miejskiej w Radomiu. Dlaczego dziś, a nie w poniedziałek 6 grudnia, jak było to oczekiwane (tak jak 4 lata temu, dzień po II turze wyborów) - nie wiem, ale zapewne jest ku temu jakiś ważny powód, o którym nie wiem.

Podobnie jak nie znane mi były jakiekolwiek ustalenia z udziałem opozycji, o co pytano mnie dziś kilkukrotnie, a które wyszły przy okazji głosowania nad wyborem wiceprzewodniczących Rady Miejskiej - jak przysłowiowe nożyce, które odzywają się po uderzeniu w stół. (Chyba, że nie uchodzę za opozycję w tej radzie, a uchodzi za nią SLD; albo może odwrotnie - SLD nie jest opozycją?).

A tym uderzeniem było zgłoszenie mojej kandydatury na wiceprzewodniczącego Rady. Zostałem zgłoszony przez klub, który zawiązaliśmy dziś wspólnie z radnymi Radomian Razem - Kazimierzem Woźniakiem i Teodorą Słoń. Oparliśmy się na deklaracji przewodniczącego Rady Dariusza Wójcika, który stwierdził w poniedziałek (w wywiadzie dla Gazety Wyborczej - >>> PiS już ma większość w radzie_miasta), iż:

(...) jestem za tym, by funkcje wiceprzewodniczących objęli przedstawiciele wszystkich klubów w radzie, tak jak to było w poprzedniej kadencji.

Przyznam, iż wiedząc, że do tych funkcji zgłoszonych zostało jeszcze trzech innych kandydatów - Wiesław Wędzonka (PO), Zbigniew Krawczyk (SLD) i Włodzimierz Bojarski (PSL / PIS) - spodziewałem się, że moje szanse na wybór nie są wielkie. Ale jako że każdy ma radny prawo kandydować do tej funkcji - co samo w sobie nie jest naruszeniem niczego, a już na pewno nie żadnych "parytetów" - to zdecydowałem się kandydować.

Wynik głosowania okazał się nader ciekawy!

Ale nawet on nie był tak ciekawy, co reakcja Bohdana Karasia, nowego wiceprzewodniczącego Rady wybranego z ramienia SLD. Dowiedziałem się więc po fakcie, że była ponoć jakaś umowa, którą rzekomo zgłoszenie mojej kandydatury naruszyło. Ale może radnego Karasia ruszyło nie tak bardzo to, ale fakt, że nie zagłosowało na niego kilkoro radnych PIS, którzy zdaje się mieli na niego głosować. No cóż. Być może narusza to jakąś wątłą i misternie tkaną konstrukcję między PIS a SLD, ale - jak wspomniałem - nic mi o niej nie wiadomo. Wiem jednak, że kolejne dni pokażą, w jakim kierunku - i do czego - to zmierzało. Winę za całe zamieszanie (tylko jakie zamieszanie?) radny (przepraszam: wiceprzewodniczący) Karaś zdaje się zrzucać na mojego klubowego kolegę radnego Woźniaka.

No cóż. Tytułem uzupełnienia dodam, że zostałem przewodniczącym nowego klubu w Radzie Miejskiej - klubu Radomianie Razem i Kocham Radom.

Jaka będzie dalsza współpraca w Radzie VI kadencji? Jeśli pierwsze posiedzenie ma być jakimś prognostykiem, to wynikałoby, że trudna. Ale może inne światłe siły porozumieją się na tyle i nawiążą na tyle bliską współpracę ponad podziałami, że tak naprawdę opozycja nie będzie miała nic do powiedzenia. Jak będzie - zobaczymy.

środa, 01 grudnia 2010, jdk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/12/02 08:22:13
Najlepiej do tej sytuacji pasuje ... komentarz Bohdana Karasia sprzed paru dni. Cyt.:

"PSL wystawiło wszystkich
Co innego jednak postawa PSL. Przez prawie dwa lata ludowcy zapewniali Platformę, SLD, Radomian Razem, Kocham Radom i RSO o partnerstwie i współpracy, ba stemplowali nawet tę współpracę mocniejszymi trunkami wypijanymi na spotkaniach integracyjnych, by ostatecznie wystawić nas wszystkich do wiatru. A tak w polityce się już nie gra. Rozmawiałem dziś z kilkoma kolegami z różnych ugrupowań opozycyjnych i byli bardzo rozgoryczeni. Cóż, stare powiedzenie mówi: kto raz zdradził, ten zdradzi i kolejny."

Sytuacja identyczna, ale jak widac w przypadku interpretacja podobnego zachowania w przypadku SLD musi być inna. Ot taka moralnośc Kalego. Zresztą fakt, że radny Karaś na swoim blogu gęsto tłumaczy się (wywracając kota ogonem), tudzież jego wczorajsze rozdrażnienie i nerwowe odzywki najlepiej mówią, że sam doskonale wie, iż zachowali się delikatnie mówiąc nie w porządku. Wydawało mi się, że stać go będzie chociaż na jakieś zdecydowane i szczere "przepraszam" - może padnie dziś jak mu ciśnienie opadnie i po wypiciu szklanki zimne wody sie uspokoi.