Jakub Kluziński: dlaczego kocham Radom? Blog założyciela i prezesa Stowarzyszenia Kocham Radom oraz Stowarzyszenia Radomian w Warszawie
| < Marzec 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorach
Zakładki:
Blog specjalny - Radom z perspektywy Northampton
Blogi radomskie
Ciekawe strony
Radomskie media



Add to Technorati Favorites


czwartek, 24 czerwca 2010

Jeszcze tylko do końca czerwca aktywni młodzi radomianie, uczniowie bądź tegoroczni absolwenci radomskich szkół ponadgimnazjalnych mogą zgłaszać swoje kandydatury w IV edycji Stypendium Kazimierzowskiego, programu stypendialnego Stowarzyszenia Radomian w Warszawie. Mottem tegorocznej edycji jest hasło: "Radom - miasto wielkich ludzi". Kryteria oceny to praca autorska, w dowolnej formie, na temat związany z mottem tegorocznej edycji, dotychczasowa aktywność społeczna kandydata oraz wyniki w nauce. Laureat otrzyma stypendium w wysokości 4000 złotych (w 10 miesięcznych ratach po 400 złotych).

Szczegółowe informacje na temat warunków aplikacji, historii i o dotychczasowych absolwentach Stypendium Kazimierzowskiego można znaleźć na stronie http://www.radomianie.pl/stypendium-kazimierzowskie/ Stamtąd też można pobrać wszystkie niezbędne formularze. Termin zgłoszeń upływa 30 czerwca br.

To już czwarta edycja tego wyjątkowego programu stypendialnego, wymyślonego i fundowanego przez grono radomian mieszkających i pracujących w Warszawie. Dotychczas oprócz 3 stypendiów kapituła przyznała dodatkowo 4 nagrody dla autorów najciekawszych prac.

Zwracam się w ten sposób z prośbą o przekazanie dalej informacji o stypendium osobom, które mogłyby być nim zainteresowane i spełniały warunki udziału. Ponadto, w imieniu kapituły oraz fundatorów zwracam się z prośbą do wszystkich chętnych do wsparcia funduszu stypendialnego, co umożliwi przyznawanie kolejnych stypendiów i nagród.

środa, 23 czerwca 2010

Dzisiejsze posiedzenie Komisji Gospodarki i Środowiska Rady Miejskiej w Radomiu odbyło się w formie "wyjazdowej" w salach Działu Przyrodniczego Muzeum Okręgowego im. Jacka Malczewskiego. Radnych zaprosili przyrodnicy z Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego. Pretekstem do spotkania była proponowana przez przyrodników uchwała o powołaniu nowego użytku ekologicznego na tzw. stawach kolmatacyjnych w sąsiedztwie zalewu na Borkach. Ale ponieważ tematów ekologicznych jest bardzo wiele i co jakiś czas poruszane są na posiedzeniach komisji, dzisiejsze spotkanie wykorzystano do przedstawienia również kilku innych ważnych tematów. Po części przyrodniczej odbyło się "zwyczajne" posiedzenie komisji w sprawie uchwał na najbliższą sesję Rady Miejskiej.


Postulowany przez radomskich przyrodników użytek ekologiczny "Stawy kolmatacyjne" na Borkach (foto: Klub Przyrodników Regionu Radomskiego http://przyroda.radom.pl)

Jednak zanim zaczęliśmy dyskusję o postulowanym nowym użytku ekologicznym, najpierw zwiedziliśmy ekspozycję działu przyrodniczego radomskiego muzeum. Dział Przyrodniczy mieści się w nowym skrzydle kompleksu popijarskiego, przylegającym do murów miejskich. Skrzydło wybudowano kilka lat temu i choć budynek jest niezbyt wielki - prezentuje się bardzo interesująco. Warto wspomnieć, że prezentuje m.in. największą w Polsce kolekcję jaj ptasich, którą założył Leopold Pac-Pomarnacki. Kolekcja składa się z 226 jaj. Prezentowanych jest również kilkadziesiąt gatunków ptaków, w tym jedna z ciekawszych kolekcji ptaków Azji Południowo-Wschodniej. Nie brakuje oczywiście gatunków spotykanych w Polsce, w tym również takich, które wyginęły. Kolejna sala przedstawia "w pigułce" krajobraz i ekosystem Ziemi Radomskiej - od Puszczy Kozienickiej, przez łąki i rzeki po miasto Radom. W piwnicy znalazło się miejsce również dla... dinozaurów, które zamieszkiwały Ziemię Radomską. Z konieczności nasza wyciecza była dość szybka, ale zdecydowanie warto polecić dłuższą wizytę w dziale przyrodniczym radomskiego muzeum.

Wracając do głównego tematu spotkania: stawy kolmatacyjne to obiekt można powiedzieć techniczny - są to tzw. odstojniki, czyli miejsce, przez które przepływa i oczyszcza się woda z rzeki Kosówki oraz kanałów burzowych, zanim wpadnie do zalewu na Borkach. Mimo swojej technicznej natury, jak kilka innych miejsc w Radomiu stawy stały się naturalnym siedliskiem dla wielu interesujących gatunków flory i fauny. Samych gatunków ptaktów tam gniazdujących przyrodnicy naliczyli kilkanaście, dodatkowych kilkanaście zagląda tam przelotem. Oprócz tego warto wspomnieć o roślinach oraz o jednym z zaledwie kilkunastu w Polsce stanowisk niezwykle rzadkiego grzyba gwiazdosza prążkowanego (geastrum striatum).

Proponowana przez przyrodników uchwała ma na celu ochronę prawną tego obszaru, tak aby przy okazji prowadzonych kiedyś prac nie zostały naruszone naturalne siedliska zwierząt. Decyzję podejmie Rada Miejska, jednak wcześniej radni z Komisji Gospodarki i Środowiska udadzą się na wizję lokalną wspólnie z przedstawicielami Wodociągów Miejskich, które są użytkownikiem stawów, oraz przedstawicielami Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który jest gospodarzem zalewu na Borkach. Wizytacja planowana jest na przyszły tydzień.

Więcej o proponowanym użytku ekologicznym "Stawy kolmatacyjne" na stronie internetowej Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego (tam również wiele innych ciekawych informacji na temat przyrody Radomia i Ziemi Radomskiej). Oto jeszcze dwa zdjęcia interesujących mieszkańców Borek (foto: Klub Przyrodników Regionu Radomskiego http://przyroda.radom.pl)

Oprócz tematu użytku, przyrodnicy poruszyli również kwestię regulacji rzek. W większości krajów Europy Zachodniej odchodzi się od regulacji rzek, a co więcej - wprowadza renaturyzację (bądź renaturalizację), czyli przywrócenie pierwotnego, "dzikiego" koryta z meandrami. Stwierdzono bowiem, że nie tylko poprawia to walory estetyczne i przyrodnicze, ale również przeciwdziała występowaniu powodzi. Paradoksalnie w Polsce lansowany jest odwrotny trend: postuluje się - i realizuje - budowy kolejnych tam i sztucznych zalewów oraz reguluje rzeki, co ma rzekomo zapobiec powodziom, a co podobno przynosi efekt odwrotny. Ta dyskusja jest o tyle istotna w kontekście Radomia, gdyż deregulacji podlegać miał fragment Potoku Północnego przepływający obok Centrum Słonecznego, co wydaje się nie mieć jednak miejsca. W niedalekiej przyszłości kwestia ta będzie istotna również przy realizacji Parku Doliny Mlecznej, gdzie również istnieje ryzyko, że rzeka zostanie "wpuszczona w kanał". Prezentowane obrazy rzek w formie naturalnej i uregulowanej zdecydowanie świadczą na rzecz tej pierwszej. Czy tak będzie i w Radomiu?

Wspomniano ponadto również o ptakach mieszkających na terenie Radomia, w tym jerzykach i dzierlatkach, których liczebność istotnie się zmniejsza, głównie za sprawą prowadzonych termomodernizacji bloków, które były ich siedliskami. Przyrodnicy od dawna prowadzą akcje uświadamiające spółdzielców, w jaki sposób prowadzić prace tak, aby nie kolidowały z tymi niesamowitymi stworzeniami. Okazuje się bowiem, że np. jeżyki potrafią nie siadać na ziemi bądź innym podłożu nawet i dwa lata, wszystko robiąc w locie (jedząc, śpiąc i... rozmnażając się).

Dalsza część komisji poświęcona była sprawom bieżącym, a konkretnie uchwałom na zbliżającą się sesję Rady Miejskiej w Radomiu (planowaną na najbliższy poniedziałek, 28 czerwca). Jedną z kontrowersyjnych uchwał jest nadanie Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacji w Radomiu statusu tzw. wykonawcy wewnętrznego, co niesie za sobą sporo ewentualnych plusów, ale i zagrożeń. Decyzję podejmie Rada Miejska na poniedziałkowej sesji.

piątek, 18 czerwca 2010

Choć w tym roku nie będzie niestety największej radomskiej atrakcji lotniczej - międzynarodowych pokazów lotniczych Air Show, to czekają nas za to dwie inne, chyba również ciekawe atrakcje dla fanów lotnictwa: już w ten weekend odbędą się pokazy lotnicze w położonym nieopodal Dęblinie z okazji 85. rocznicy powstania dęblińskiej "Szkoły Orląt", blisko przez cały czas związanej z Radomiem, a w sierpniu - kolejna międzynarodowa lotnicza impreza w Radomiu rangi mistrzowskiej - IX Mistrzostwa Świata w Akrobacji Samolotowej w dniach 5-15 sierpnia br. na lotnisku Radom-Sadków.

Poniżej film reklamujący pokazy i rocznicę "Szkoly Orląt". 

czwartek, 17 czerwca 2010

Kto płaci późno, ten drogo płaci. Albo może: kto płaci nie swoimi, ten drogo płaci. Nie znalazłem autorów tych powiedzeń, więc sobie niniejszym przypisuję ich ewentualne autorstwo. (Gdyby jednak znalazł się ich prawowity autor, proszę o sygnał i z góry przepraszam.) Ale ad rem. Tegoroczne Dni Radomia przewyższają skalą, długością trwania i, niestety, kosztami chyba wszystkie dotąd.


Szczegółowy program >>>

Po pierwsze, są długie - może aż za długie. Znów wygląda na to, że miasto zdecydowało się posłuchać podpowiedzi, tylko albo ich nie zrozumiało, albo pomyślało, że doda coś od siebie. I wyszedł z tego jakiś mega festiwal. A podpowiedź była taka: Dni Radomia powinny być organizowane zawsze w tym samym czasie, żeby przyzwyczaić mieszkańców i gości, i w miarę możliwości zahaczać o 25-go czerwca - rocznicę protestu robotniczego - który powinien stać się świętem i dumą Radomia. Oprócz tego Dni mogłyby objąć dwa sąsiednie weekendy. A jak wyszło? 25 czerwca znalazł się w ramach tegorocznych Dni Radomia (tak jak 3 lata temu), ale wraz z nim 3 weekendy i 2,5 tygodnia innych imprez.

Po drugie - koszty. Jak wspomniałem na początku, możliwe wytłumaczenia widzę dwa. Albo, jak zwykle, wszystko robione było "po radomsku", czyli w ostatniej chwili. (W innych miastach program obchodów dni miasta ogłaszany był na wiele miesięcy wcześniej, stając się przy okazji pretekstem do zaproszenia do miasta gości z zewnątrz, albo przynajmniej do pozytywnej reklamy miasta. U nas - ze względu na czas - jest to niemożliwe.) Albo - na zasadzie, że nie moje - nie przejmowano się kosztami, chcąc, aby w roku wyborczym pieniądze było widać. Jest jeszcze trzecie możliwe wytłumaczenie: ponieważ realizację imprez w ramach Dni Radomia podzielono pomiędzy kilka miejskich instytucji, być może chodziło właśnie o to, aby w taki sposób różne pieniądze im przekazać.

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy kosztach, żeby uzasadnić, o co mi chodzi. Poziom kosztów tegorocznych Dni Radomia - przeszło 400 tysięcy złotych - na tyle zaintrygowały radnych, że poprosili o ich bardziej szczegółowe rozbicie. Z przekazanego radnym zestawienia wynika np. że organizacja 3 koncertów - Myslovitz, Agnieszki Chylińskiej i Makowieckiego - ma kosztować 189 tysięcy złotych. Z mojego pobieżnego rozeznania wśród firm zajmujących się organizacją imprez wynika, że nawet po oficjalnych kosztach koncerty te powinno dać się zorganizować za maksimum 120 tysięcy złotych, czyli oznacza to, że szacowane przez miasto koszty są o połowę zawyżone. Chyba, że uwzględniono w nich coś, o czym nie wiemy. Szczegółowe pytanie w tej sprawie zadałem na ostatniej sesji Rady Miejskiej, jednak do dziś nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi.

Na koniec, spójrzmy na program. Jest on w istocie imponujący. Liczba koncertów i imprez organizowanych przez miasto, a także imprez towarzyszących jest wielce interesująca. Myslovitz to obecnie pierwszoligowy polski zespół. Chylińska i Makowiecki oraz Krzysztof Krawczyk to gest w stosunku do innego rodzaju publiczności, na zasadzie "dla każdego coś miłego". Włączenie do programu Dni obchodów 650-lecia radomskiej fary, z jarmarkiem, pokazami tańców i koncertami muzyki dawnej oraz otwarciem wystawy w muzemum to nieporównywalna poprawa w kierunku wykorzystania dziedzictwa historycznego naszego miasta. (Warto przypomnieć całkowicie zmarnowane dwie poprzednie rocznice - 600-lecia Unii Wileńsko-Radomskiej 1401 roku oraz 500-lecia Konstytucji Nihil Novi - których nie zauważył nie tylko nikt spoza Radomia, ale nawet nie mieli szansy docenić mieszkańcy naszego miasta.)

Reasumując: duży plus za program, choć małe zastrzeżenie co do długości trwania (nie da się zadowolić wszystkich). Minus za koszty - zawsze w roku wyborczym takie imprezy będą z definicji "podejrzane", a w tym przypadu, jak wskazałem wyżej, koszty faktycznie mogą być mocno zawyżone. Zdecydowany minus za organizację wszystkiego na ostatnią chwilę i niewykorzystanie szansy na przyciągnięcie do Radomia osób z zewnątrz.

Jak powinny wyglądać przyszłe Dni Radomia? Myślę, że wskazany na początku kierunkek byłby lepszy: Dni Radomia obejmujące dwa weekbendy wokół 25 czerwca. Jak będzie w przyszłości? Zobaczymy za rok.

Program tegorocznych Dni Radomia >>>

czwartek, 10 czerwca 2010

Otrzymaliśmy właśnie oficjalną odpowiedź na nasz wniosek dotyczący utworzenia w Radomiu bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ministerstwo nie wyklucza powstania takiej bazy w Radomiu, jednak przed podjęciem ostatecznej decyzji zastrzega sobie prawo do przeprowadzenia w tym względzie analiz "kierując się racjonalnym gospodarowaniem środkami publicznymi". W międzyczasie poparcia wnioskowi o utworzenie w Radomiu bazy LPR udzieliły władze Portu Lotniczego Radom, który jest jednym z możliwych miejsc lokalizacji takiej bazy.


Śmigłowiec Augusta w barwach Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy taki zobaczymy kiedyś w radomskiej bazie LPR? (foto: Wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnicze_Pogotowie_Ratunkowe)

Baz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, w których stacjonują śmigłowce i zespoły ratunkowe, jest obecnie w Polsce 17. Natomiast zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia, wraz z wprowadzaniem do służby nowej floty 23 śmigłowców Augusta z czasem miały zostać uruchomione kolejne. Bazy LPR znajdują się obecnie nie tylko w największych miastach Polski, ale również np. w Płocku, Sanoku, Suwałkach czy Gliwicach.

Za Radomiem wydaje się przemawiać nie tylko wielkość regionu (w promieniu 60km zamieszkuje ok. miliona osób, sieć ważnych szlaków komunikacyjnych przebiegających przez region, ale do tego stosunkowo słaby dostęp do znacznej części terenów byłego województwa radomskiego), ale też dostępność infrastruktury, która pozwoliłaby zmniejszyć koszty utworzenia bazy. Możliwe są bowiem lokalizacje bazy przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym na Józefowie, gdzie od kilku lat funkcjonuje już w pełni wyposażone lądowisko dla helikopterów, albo na lotnisku na Sadkowie, podobnie jak ma to miejsce z większością baz w Polsce. Radom jest również obecnie swoistą "białą plamą" na mapie kraju jeśli chodzi o obsługę ratowniczą śmigłowcami, gdyż do najbliższych baz jest odpowiednio 100km (Warszawa) lub 70km (Masłów).

Czekamy więc na wyniki analiz prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia i mamy nadzieję, że baza LPR w Radomiu zostanie uruchomiona w nieodległej przyszłości.

Zobacz:

Wniosek Stowarzyszenia "Kocham Radom" otyczący utworzenia w Radomiu bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia

Wcześniejsze artykuły prasowe w tej sprawie:

Gazeta Wyborcza: "Czy Radom dostanie podniebną karetkę pogotowia?"

Echo Dnia: "Latające karetki będą startować z Sadkowa?"

Mój Radom: "Lotnicze Pogotowie Ratunkowe w Radomiu?"

środa, 09 czerwca 2010

Niemal dwa lata temu miejska spółka "Rewitalizacja" sprzedała potajemnie i w budzących wątpliwości okolicznościach, za szokująco niską cenę i na dodatek osobie powiązanej z władzami miasta, atrakcyjną kamienicę przy radomskim Rynku pod numerem 7. Według deklaracji spółki i nabywcy, potwierdzonej stosownym zapisem w akcie notarialnym, w ciągu dwóch lat w kamienicy miał powstać elegancki hotel, w przeciwnym razie nieruchomość miała wrócić do "Rewitalizacji". Tymczasem na miesiąc przed końcem uzgodnionego terminu zakończenia remontu nic nie wskazuje na to, żeby miał być on dotrzymany, a zewnętrzny stan kamienicy niemal nie różni się od tego sprzed dwóch lat. Okazuje się ponadto, że kamienica nie jest już własnością oryginalnego nabywcy, a do tego obciążona jest długiem hipotecznym w wysokości 2 milionów złotych. Co będzie dalej z tą kamienicą, czy ma ona w ogóle szanse wrócić do rąk miejskiej spółki, a jeśli tak - na jakich warunkach - i jak na tym przykładzie wygląda "rewitalizacja" (celowo piszę w cudzysłowie) w według miejskiej spółki o mylącej nazwie "Rewitalizacja"?


Foto-zagadka: znajdź 5 szczegółów różniących te dwa zdjęcia. Dla zwycięzcy - nagroda-niespodzianka! Zgłoszenia proszę przesyłać emailowo lub zamieszczać w komentarzach poniżej. Fot. Agencja Gazeta (zdjęcie powyżej) oraz S. Pawłowski (zdjęcie poniżej).


Informacja o sprzedaży kamienicy Rynek 7, warunkach i okolicznościach transakcji, wywołała dwa lata temu istną burzę. Cała sprawa wyszła na jaw niespodziewanie, podczas wizyty w Radzie Miejskiej prezesa spółki "Rewitalizacja" Mariusza Mroza przy okazji dyskusji o... dokapitalizowaniu spółki! Naciskany potwierdził informację, jaka pojawiła się w kuluarach, o sprzedaży kamienicy. Początkowo nie chciał potwierdzić ceny ani personaliów nabywcy, jednak pod naciskiem radnych, dziennikarzy oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej potwierdził. Szokiem była zarówno cena jak i fakt, że nabywcą jest osoba powiązana z władzami miasta, a także to, że sprzedaż odbyła się "po cichu".

Niestety, o transakcji radni i opinia publiczna dowiedziała się w momencie, gdy było już po wszystkim. Wywołało to lawinę komentarzy i dyskusji zarówno na forum Rady Miejskiej jak i w lokalnych mediach. Sprawę okoliczności sprzedaży kamienicy, na mój wniosek, badała prokuratura oraz komisja rewizyjna Rady Miejskiej, niestety nie dopatrując się żadnych nieprawidłowości. (Pokłosiem mojego zainteresowania sprawą "Rewitalizacji" przy okazji m.in, tej transakcji było z kolei oskarżenie pod moim adresem skierowane przez spółkę najpierw do prokuratury, a po odmowie wszczęcia postępowania w ramach prywatnego aktu oskarżenia do sądu; sąd uniewinnił mnie od zarzutów, na co z kolei odwołanie złożyła spółka; rozstrzygnięcie spodziewane jest na rozprawie apelacyjnej wyznaczonej przez Sąd Okręgowy w Radomiu na dzień 25 czerwca br.)

Spółka tłumaczyła po sprzedaży, że uzyskana cena 325.000 złotych była najwyższą z możliwych (mimo tego, iż potwierdzono zainteresowanie zakupem tej nieruchomości co najmniej kilku innych osób, które informowano - w tym publicznie w postaci wypowiedzi prezesa - że kamienica nie jest na sprzedaż), że była to cena atrakcyjna (mimo iż porównywalne nieruchomości w centrum Radomia sprzedawane były za ceny często 2-3-krotnie wyższe), że nabywca niemal uczynił spółce a pośrednio miastu przysługę, kupując ją na takich warunkach, a także że zamierza tam w ciągu 2 lat uruchomić hotel, a cała transakcja jest świetnie zabezpieczona.

I co okazuje się po dwóch latach?

Analiza zapisów w księdze wieczystej nieruchomości pozwala odczytać następującą historię.

Kamienicę sprzedano w dniu 10 kwietnia 2008 roku spółce Carlease Plaza [zajmującej się sprowadzaniem i sprzedażą poleasingowych samochodów z Europy Zachodniej; samochody zakupili m.in. Prezydent Andrzej Kosztowniak, jeden z wiceprezydentów, jeden z radnych i kilka innych osób związanych z władzami Radomia; współpracownicą właściciela Carlease Plaza była szefowa jednego z wydziałów Urzędu Miejskiego w Radomiu - przyp. jdk]. Cena sprzedaży: 325.000 złotych. W tym samym akcie na nieruchomości ustanowiono hipotekę w wysokości 2.000.000 złotych, stanowiącą zabezpieczenie kredytu zaciągniętego przez Carlease Plaza z przeznaczeniem na zakup nieruchomości (nr umowy kredytu 38/INW/KOW/2008 z dnia 26 marca 2008r.). Wynika z tego, że zarząd spółki "Rewitalizacja" już w momencie sprzedaży nieruchomości miał świadomość, że Carlease Plaza obciażyła nieruchomość 2.000.000 kredytu! Kredytu udzieliły Bank Spółdzielczy w Głowaczowie, oraz Południowomazowiecki Bank Spółdzielczy z Jedlińska po 1 mln zł kazdy.

27 sierpnia 2008 roku Carelase Plaza aportem wnosi nieruchomość do nowo utworzonej spółki "Hotel Hermes". Z rejestru wynika, że kapitał tej spółki wynosi 900.000 zł, z czego kapitał o wartości 850.000 obejmuje Carlease Plaza (przypuszczalnie na tyle wyceniono wartość nieruchomości przy Rynku 7?).

Spółka "Rewitalizacja" ma zastrzeżone w dziale III Księgi Wieczystej prawo odkupu nieruchomości za cenę 325.000 zł, jeśli nabywca (Carlease Plaza) nie wykona remontu budynku z przeznaczeniem na prowadzenie działalnosci hotelarsko-gastronomicznej w terminie do dnia 10 lipca 2010r. Za wykonanie remontu strony przyjęły dzień wydania decyzji o dopuszczeniu do użytkowania wyremontowanego obiektu. Prawo odkupu może być wykonane w okresie od 11 lipca 2010r. do 11 stycznia 2011r.

Jak już wspomniałem, aktualny stan nieruchomości oraz aktywność wokół niej nie rokuje szans na zakończenie remontu w założonym terminie.

Co więc będzie działo się dalej? Pojawia się kilka pytań:

  • Czy "Rewitalizacja" nadal ma prawo odkupić nieruchomość, a jeśli tak - od kogo - skoro została ona przeniesiona na rzecz innego podmiotu (Carlease Plaza nie jest już jej właścicielem!)?
  • Co z hipoteką, obciążającą nieruchomość? Czy będzie ona dalej obciążała "Rewitalizację" po ewentualnym odzyskaniu tej kamienicy?

Na te i jeszcze kilka innych pytań powinna domagać się odpowiedzi Komisja Rewizyjna, która właśnie rozpoczęła kolejną kontrolę w spółce "Rewitalizacja".

Sam będę ciekaw odpowiedzi na te pytania i będę domagał się ich od władz miasta oraz zarządu "Rewitalizacji".

Powyższe informacje pochodzą bowiem wyłącznie ze źródeł publicznie dostępnych. Warto byłobo poszukać dalej: zajrzeć do aktu założycielskiego spółki "Hotel Hermes" (do uzyskania w Krajowym Rejestrze Sądowym w Warszawie), warto zainteresować konserwatora zabytków i nadzór budowlany, czy wszystkie prace prowadzone są zgodnie z przepisami i w określonych terminach itp.

Ten symboliczny przykład jest niestety kolejną ilustracją "rewitalizacji" prowadzonej przez "Rewitalizację".

We wtorek 8 czerwca w Restauracji Pod Retmanem w Warszawie odbyło się kolejne doroczne Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Radomian w Warszawie, które podsumowało mijający rok, udzielając absolutorium Zarządowi Stowarzyszenia. W części dotyczącej spraw różnych i wolnych wniosków padło wiele ciekawych pomysłów i propozycji na kolejne miesiące działalności. W spotkaniu oprócz około 20 obecnych na nim radomian mieszkających, pracujących i uczących się w Warszawie, uczestniczyli również goście. Grono cżłonków Stowarzyszenia powiększyło się też o kolejne osoby i liczy już niemal 80 członków.

W minionym roku Stowarzyszenie Radomian w Warszawie, istniejące od 2006 roku, kontynuowało swoją działalność w oparciu o comiesięczne spotkania z osobami związanymi z Radomiem bądź prezentujące ciekawe i ważne wydarzenia z Radomia i Regionu. Wśród nich odbyło się bardzo ważne spotkanie poświęcone pamięci ks. Romana Kotlarza, połączone z projekcją filmu "...ksiądz musi zaprzestać..." z udziałem twórców oraz znamienitych gości, w tym byłego ministranta ks. Kotlarza, historyka prof. Jana Żaryna oraz senatora Zbigniewa Romaszewskiego. Oprócz tego na innych spotkaniach rozmawialiśmy m.in. o kolei na Ziemi Radomskiej oraz o Ziemi Świętej - z perspektywy uczestnika pielgrzymki rowerowej oraz byłego ambasadora Polski w Izraelu.

Stowarzyszenie wiele razy zabierało głos w sprawach ważnych dla miasta i regionu, wystosowując apele i wnioski, uczestnicząc w publicznych debatach i dyskusjach na temat Radomia i Ziemi Radomskiej. Wśród nich ważna podkreślenia była dyskusja na antenie Radia dla Ciebie z udziałem m.in. prof. Janusza Czapińskiego na temat wyników tzw. Diagnozy Społecznej z perspektywy mieszkańców Radomia.

Wreszcie, podobnie jak w latach poprzednich, Stowarzyszenie Radomian w Warszawie realizowało w 2009 roku swój sztandarowy projekt - Stypendium Kazimierzowskiego. Ubiegłoroczna edycja miała motto: "Radom - miasto inspiracji" i tak jak dwie poprzednie skierowana była do młodzieży szkół ponadgimnazjalnych z Radomia, wyróżniającej się aktywnością społeczną i chęcią dalszego działania na rzecz lokalnej społeczności. W ubiegłym roku obok jednego Stypendium przyznano również dwa wyróżnienia pieniężne.

Godna zauważenia była aktywność Stowarzyszenia na polu wsparcia innych organizacji pozarządowych. Skarbnik Stowarzyszenia, Pani Ewa Rybak, prowadziła kilka warsztatów i szkoleń dla innych, nowo powstałych organizacji pozarządowych w Warszawie z zakresu rachunkowości organizacji pozarządowych. Dwoje członków zarządu Stowarzyszenia uczestniczyło też w szkoleniach dla organizacji pozarządowych. Reprezentacja Stowarzyszenia uczestniczyła z kolei w dorocznym Balu zaprzyjaźnionego z nami Warszawskiego Klubu Przyjaciół Ziemi Kieleckiej.

Wśród planów na kolejne miesiące jest m.in. opracowanie i złożenie kolejnego wniosku grantowego przeznaczonego na realizację celów statutowych stowarzyszenia, pozyskanie sponsorów na działalność statutową, a także uruchomienie nowej strony internetowej. Trwa również kolejna edycja Stypendium Kazimierzowskiego. Mottem tegorocznej edycji jest: Radom - miasto wielkich ludzi. Szczegóły dotyczące warunków, jakie muszą spełnić kandydaci, znajdują się na stronie http://radomianie.pl/stypendium-kazimierzowskie/ Termin zgłoszeń upływa 30 czerwca 2010r.

Wszystkich radomian pracujących, mieszkających bądź uczących się w Warszawie, zainteresowanych działalnością stowarzyszenia, budową pozytywnego wizerunku Radomia i integracją z innymi radomianami w stolicy zapraszamy do współpracy.

Więcej informacji oraz dane kontaktowe na naszej stronie: www.radomianie.pl

wtorek, 08 czerwca 2010

Trzy lata temu było nas tu raptem kilkoro: "nestor" radomskiej blogerki miejskiej - radny Bohdan Karaś - i gracz blogerskiej politycznej ligi krajowej - Waldemar Rajca, do tego kilka blogów "niepolitycznych" - blog "poetycki" p. Walentyny Pawelec, blog "feministyczny" Elżbiety Jagiełło i kilka blogów o różnorakiej tematyce, ale o wspólnym mianowniku: Radom. Od tego czasu sporo blogów powstało, kilka też zakończyło swój żywot. Można jednak powiedzieć, że radomska blogosfera ma się całkiem nieźle, choć w ostatnich miesiącach zdecydowanie skręciła w stronę polityczną.

Przyczynkiem do dzisiejszego wpisu jest fakt, że minęło właśnie równo trzy lata, odkąd założyłem ten blog i dokonałem swojego pierwszego wpisu. Dość prostego, ale jak to często bywa - najtrudniej jest wykonać pierwszy krok. Od tego czasu wpisów na tym blogu było już kilkaset, jego forma - zarówno graficzna jak i treściowa - również ewoluowała. Podobnie jak i częstotliwość pisania, choć będę starał się powrócić do regularności na poziomie kilku wpisów tygodniowo. Cieszę się, że blog ma czytelników i że ma swój oddźwięk - w postaci komentarzy, w postaci przedruków gazetowych, a także - czasami - tak zaskakujących, jak rola dowodu w postępowaniu prokuratorskim i policyjnym.

O swoim blogowaniu pisałem niedawno przy okazji innego jubileuszu - 1000 dni bloga, nie będę się więc powtarzał.

Za to dziś rzut oka na inne radomskie blogi.

Jak wspomniałem, radomska blogosfera, zwłaszcza polityczna, ostatnio bardzo się rozrosła.

I tak, obok wspomnianych na początku radnego Bohdana Karasia i Waldemara Rajcy, niedługo potem dołączył do nich poseł Radosław Witkowski, który z mniejszymi i większymi przerwami pisze już od 2007 roku. Kolejnym był radny Jakub Kowalski, który jednak z czasem zarzucił pisanie tradycyjnego bloga na rzecz nowocześniejszych i prostszych form: mikrobloga Blip oraz FaceBook.

W ubiegłym roku tym roku do grona blogerów dołączyli dwaj lokalni politycy: senator Wojciech Skurkiewicz oraz były poseł i europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

W tym roku zaś grono blogujących powiększyło się o dwóch posłów-Marków: Suskiego i Wikińskiego oraz o prezydenta Radomia Andrzeja Kosztowniaka. Czy sił i zapału wystarczy na długo, zobaczymy, w każdym razie póki istnieją, blogi te stanowią w większości ciekawy i różnorodny zapis lokalnej aktywności.

Uzupełnieniem jest dość nowy blog radomskiego dziennikarza Grzegorza Stępnia.

Do mojej regularnej lektury należą zaś jeszcze dwa aktywne i opiniotwórcze blogi lokalne blogi: Bractwo Rowerowe oraz Radom i Ziemia Radomska z dystansu, które poruszają ważne tematy społeczne, na pograniczu polityki, promocji, strategii rozwoju regionalnego i jakości życia. Zachęcam gorąco do ich lektury!

P.S. Jeśli jakieś ciekawe radomskie blogi umknęły mojej uwadze, proszę o sygnał, to z przyjemnością umieszczę je w wykazie.

niedziela, 06 czerwca 2010
Mijający czerwcowy długi weekend w tym roku wyjątkowo nie należał do spokojnych, a to za sprawą zaplanowanej na piątek sesji Rady Miejskiej (tzw. "papieskiej") oraz zwołanych w trybie pilnym posiedzeń komisji w sprawie zarzutów wobec "Administratora". W rezultacie piątkowych wydarzeń postanowiłem złożyć rezygnację z szefowania komisji ds. oceny majątku w spółkach prawa handlowego z udziałem Gminy Miasta Radomia. Chciałbym w tym miejscu przedstawić nieco szerzej powody tego kroku, a także nieco więcej tła wydarzeń z ostatnich dni. Nie ukrywam, że jednym z powodów mojej decyzji była dziwna, żeby nie rzec kuriozalna postawa radnego Jana Pszczoły (na prośbę radnego Bohdana Karasia użyję określenia "radnego lewicy"). Publikuję również w całości list p. Pawła Stępnia, upubliczniony w piątek przez Przewodniczącego Rady Miejskiej Dariusza Wójcika, który stał się przyczyną całego zamieszania, po to, żeby każdy z czytelników mógł wyrobić sobie samodzielnie zdanie na temat sytuacji w tej miejskiej spółce.

wtorek, 01 czerwca 2010

Otrzymałem w dniu dzisiejszym pismo p. Pawła Stępnia, odwołanego niedawno wiceprezesa miejskiej spółki "Administrator", skierowane na moje ręce jako przewodniczącego Komisji doraźnej ds. spółek miejskich. W piśmie tym podniesione zostały liczne zarzuty wobec działalności spółki. Waga zarzutów wydaje się na tyle duża, że w mojej ocenie wymaga od komisji podjęcia stosownych kroków, zmierzających do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej sprawy. Tym bardziej, że w ostatnich miesiącach docierały również do mnie pewne niepokojące sygnały na temat sytuacji w "Administratorze", część z których znajduje swoje potwierdzenie w otrzymanym dziś piśmie. Sam p. Stępień został odwołany z funkcji wiceprezesa spółki na początku maja br., czemu również towarzyszyły oficjalne i nieoficjalne informacje na temat powodów tej dymisji, zarzuty rzekomego szantażu, nagrań itp.

W porozumieniu z pozostałymi członkami komisji postanowiłem więc zwołać w trybie pilnym posiedzenie komisji, na którym ustalimy sposób dalszego postępowania.